Bieszczady pełne atrakcji
Z dziennika bieszczadzkiego podróżnika…
Uff. To był dzień pełen intensywnych wyzwań. Zaczęło się już z samego rana spacerem na szczyt Korbania (894 m n.p.m). Mgła nie zabrała nam tego, co najcenniejsze. Ruchu i miłych rozmów.
Po wysiłku dla nóg przyszedł czas na trening rąk. Sześciokilometrowa trasa pontonowa prowadząca Sanem zachwyciła wszystkich. Bliski kontakt z naturą dał chwilę wyciszenia i kontemplacji . Nasz świat jest taki piękny!
A wieczorem… Bawiliśmy się podczas fluoparty ![]()
![]()
. Nogi same rwały się do tańca. Nawet te Popiołka!
Pomimo zmęczenia- wciąż mamy energię i apetyt na więcej przygód! ![]()
Taneczny wieczór w Bieszczadach. Szóstoklasiści wzmocnieni ekipą z 4 b pląsają przy belgijce , połyskując fluorescencyjnymi barwami! ![]()
![]()
![]()
![]()